Wysłany: Pią 30 Maj, 2008 10:21 Rozkradają Dynamit AG
Jak miasto rujnuje wielką atrakcję Bydgoszczy
Strefa NGL fragment poniemieckich zakładów zbrojeniowych Dynamit AG w Bydgoszczy, jest rozkradana przez złomiarzy.
A także i niszczona przez pseudo-poszukiwaczy. Miasto ma ponad 2 miliony euro na otwarcie tam trasy turystycznej, ale jeszcze nawet nie postawiło płotu.
W ciągu godzinnej wędrówki wzdłuż starego, podwójnego płotu okalającego Zachem od zachodu i południa znalazłem blisko dziesięć dziur. Drut kolczasty był poprzecinany i pozrywany na szerokości nawet ponad 2 metrów. To tędy wchodzą złomiarze i pseudoodkrywcy, którzy na terenie strefy NGL szukają złomu i skarbów.
Lata płyną i nic
Teraz na NGL-u giną odcinane palnikami metalowe oryginalne barierki i poręcze, ktoś wybija stare zbrojone szyby, ostatnio zniszczono nawet solidne drzwi. Ktoś w jednym z budynków rozpalił ognisko, a poszukiwacze zaczęli wykopywać olbrzymie dziury
O NGL Betrieb pisaliśmy wielokrotnie. Kilkadziesiąt budynków połączonych podziemnymi korytarzami jeszcze kilka lat temu wyglądało tak, jak w 1946 roku, gdy teren zakładów zbrojeniowych opuścili Rosjanie. Strefa nie była już więcej wykorzystywana, ale znajdowała się za płotem patrolowanym przez straż Zakładów Chemicznych Zachem.
Cztery lata temu strefę - na polecenie miejskiego konserwatora zabytków - zinwentaryzowano. Wykonano dokumentację zdjęciową, pomiary itd. To wtedy w kręgu entuzjastów powstał pomysł udostępnienia jej dla turystów. Podczas poprzedniej kadencji Konstanty Dombrowicz, prezydent Bydgoszczy nie widział w poniemieckich budynkach wielkiej atrakcji, a wydział promocji urzędu miasta marnotrawił czas.
Po ponownym wyborze Dombrowicza wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze. Miasto przejęło teren strefy NGL, a marszałek województwa przyznał z Regionalnego Programu Operacyjnego aż 2,25 mln euro na trasę turystyczną. Ma ruszyć w 2009 roku.
Jest jak w planie
NGL-em zarządza Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy. Inwestycje prowadzi wydział inwestycji bydgoskiego ratusza. Michał Pszczółkowski z wydziału promocji bydgoskiego muzeum okręgowego przekonuje, że prace nad otwarciem skansenu techniki przemysłowej na NGL-u toczą się zgodnie z planem. - Do końca roku powinniśmy mieć gotowy projekt dla pierwszego etapu, czyli uruchomienia w 8 budynkach i łączących ich korytarzach trasy turystycznej - mówi Pszczółkowski. - Prace związane z projektem ruszyłyby w 2009 roku.
Pszczółkowski mówi, że w lipcu lub sierpniu muzeum uruchomi regularne wycieczki na strefę: - Będzie decydowała kolejność zgłoszeń, nie wiemy jeszcze co z dojazdem od bramy na Wojska Polskiego, jeśli będzie tam kursował autobus, cena biletu będzie wyższa.
Tournee po Niemczech
To nie koniec przygotowań do otwarcia trasy. Kilka osób z muzeum, w tym dyrektor Michał Woźniak, szef działu promocji i Michał Pszczółkowski wybierają się na co najmniej tygodniowy objazd po Niemczech po to, żeby zobaczyć... jak działają niemieckie muzea i nawiązać kontakty. Nieoficjalnie mówi się, że wyprawa będzie kosztować ponad 20 tysięcy złotych.
Dziury nie nasze
Kiedy miasto zabezpieczy swoją własność? To zależy od wydziału inwestycji i szybkości jego działania. Podobno pieniądze na płot są w budżecie.
Piotr Kuzimski, rzecznik prasowy Zachemu przyznaje, że w budynkach NGL można stracić życie. Wie o dewastacji starych obiektów. Ale dziurawy, stary płot już nie jest na terenie Zachemu.
- Jest tak od marca 2005 roku, kiedy przekazaliśmy ten teren do starostwa powiatowego Bydgoszcz z przeznaczeniem na aport w Bydgoskim Parku Przemysłowym - mówi Kuzimski. - Od tego czasu w gestii Zachemu pozostaje na tym terenie cała infrastruktura z wyłączeniem płotu. Jednak Zachem do września 2007 starał się płot naprawiać. Ponieważ od września ubiegłego roku mamy decyzję o inwestycji - budowie nowego ogrodzenia w 2008 - zaniechaliśmy tej czynności. Przecież od marca 2005 nie musieliśmy tego robić. Właśnie rusza budowa ogrodzenia, które obejmie jedynie aktualny teren naszej spółki.
Będzie kara?
- Nie znaliśmy problemu. Rzeczywiście, patrol był na miejscu, znalazł dziury - mówi Arkadiusz Bereszyński, rzecznik bydgoskiej straży miejskiej. Zgodnie z prawem, właściciel terenu odpowiada za jego zabezpieczenie. Bereszyński mówi, że tydzień zajmie strażnikom formalne ustalenie stanu faktycznego i ukaranie właściciela strefy NGL.
Nogi z dupy powyrywać złomiarzom rujnujacym DAG Bromnerg i władzom Bydgoszczy za ogromną"troskę " o taką perełkę niemieckiej architektury zbrojeniowej z II wojny światowej!!!!!!!!!!!!!!
Trza zorganizować wyjazd tam,póki jeszcze beton stoi..... .Jarek zaprasza cały czas... .
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach