FORUM OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA Strona Główna FORUM OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA
ROK ZAŁ. 2006

www.stowarzyszeniebastion.com

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat

Tagi tematu: chmielniki, jezioro, jezuickie

Chmielniki - jezioro Jezuickie
Autor Wiadomość
drFaustus 
komendant zgrupowania



Dołączył: 20 Mar 2006
Posty: 10242
Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Wto 28 Mar, 2006 15:22   Chmielniki - jezioro Jezuickie

kolega Aldek podesłał bardzo ciekawe linki do niemieckich stron...



Pogrom Niemców w Jesuitersee - powiat Inowrocław



http://www.wintersonnenwe...oland/dp06.html



Dzięki uprzejmośœci koleżanki sympatyzującej z naszym Stowarzyszeniem zamieszczam przetłumaczony tekst w/w temacie:
 
 
drFaustus 
komendant zgrupowania



Dołączył: 20 Mar 2006
Posty: 10242
Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Wto 28 Mar, 2006 15:23   

W tym samym czasie inna grupa została zagnana wzdłuż drogi do Inowrocławia, ale ta minęła płonący kośœciół i podążyła prostą drogą nad “Jezioro Jezuickie”. W grupie tej było około pięćdziesięciu mieszkańców Bydgoszczy, których pierwotnie zabrano z miasta w celu ewakuacji. Jednak wkrótce po minięciu kośœcioła, dowódca transportu zatrzymał ich i rozkazał oddzielenie kobiet i dzieci od reszty grupy. Kobiety zostały oderwane od swoich mężów

a dzieci wyrwane z ramion ojców a następnie mężczyzn zagoniono na pobliską polanę gdzie kazano im stać w rzędach po dwóch, kobietom natomiast kazano patrzeć z miejsca, w którym stały. Dwóch żołnierzy wyjęło karabin maszynowy z ciężarówki, ustawiło go na śœrodku (polany) a następnie rozbujało go w celu sprawdzenia działania.



Następna grupa Niemców przybyła w tym momencie, ale byli oni zakuci w kajdanki, dwójkami. Strzelcy przestają na moment i zaczyna się długa rozmowa z nowoprzybyłymi. Niemki patrzą w odrętwieniu na kłócącą się grupę – czy ich eskorta zadziała wg swojego planu czy zdecydują nowoprzybyli? Ale w końcu ci drudzy decydują, karabin zostaje załadowany z powrotem na ciężarówkę, nowi więźniowie zostają wmieszani w pierwszą grupę i wszyscy ruszają ponownie, w kierunku wschodnim. Jedynie kobiety i dzieci muszą pozostać na miejscu. Obserwują przemarsz tak długo jak tylko można, ale wkrótce jedyne, co widzą to chmura dymu, która unosi się nad mężczyznami jak poruszająca się kolumna.



Długa kolumna maszeruje w ciszy. Nikomu nie wolno się do nikogo odzywać.

W innym wypadku straże atakują pałkami. Strażnicy są członkami wojskowej policji, znanej już ze swojej brutalnośœci. Nie ujdą nawet 10 kroków nie kopiąc kogośœ lub nie uderzając

w okolice nerek. Nadgarstki większośœci więźniów są zakrwawione od nagłych szarpnięć, jako że ostro zakończone kajdanki wiążą ich bardzo blisko. Kiedy jeden z więźniów zostaje uderzony drugi z pary również doznaje obrażeń. Krew płynie, więc z większośœci rąk a twarze są spuchnięte od wielu uderzeń.



Kiedy mijają Jezioro Jezuickie które w tym miejscu jest oddalone o około 100 metrów od drogi napotykają obozującą tam formację wojskową. Zaczyna się nowa dyskusja; wydaje się, że policja nie chce iśœć dalej; wolałaby pozostać w swojej jurysdykcji. Przekazuje, więc więźniów nowej grupie wojskowej i wraca ciężarówką do miasta. Gdy tylko policja odjeżdża oficer rozkazuje więźniom stanąć w długim rzędzie, twarzą w kierunku jeziora.



Razem jest tam 41 mężczyzn. Wszyscy stoją w białym piasku około 10 metrów od brzegu. Przed nimi woda pluska delikatnymi falami, wiatr szepcze delikatnie w pobliskich rośœlinach, słońce odbija się w tafli z letnią jasnośœcią a niebo jest w całośœci wakacyjnie niebieskie. Większośœć mężczyzn przyjeżdżało nad to jezioro wiele razy, aby popływać; czyż nie było to najbardziej popularne miejsce na wyjazd dla mieszkańców miasta? Jak wiele ze swoich najlepszych wakacji spędzili właśœnie tutaj, bawiąc się na plaży z żonami i dziećmi od śœwitu do zmierzchu? A teraz mają tu umrzeć, w tym miejscu gdzie spędzili tyle szcz궜liwych godzin? Widzą przed sobą długi pomost sięgający jakieśœ 60 metrów wgłęb jeziora, z którego odpływali często w małych 4osobowych łódkach lub w większych grupach w ekskluzywnych żaglówkach. Wiedzą, że za nimi stoją małe pawilony, w których urlopowicze mogli kupić kawę albo lemoniadę dla dzieci i gdzie zespoły muzyczne przygrywały wieczorami beztroskim tancerzom. A teraz mają tu umrzeć, w swoim ulubionym miejscu..?



Nie wolno im się rozglądać, więc minuty wydają się być godzinami. Nie widzą również, co się dzieje za ich plecami, ale na pewno słyszą szczękanie samostrzelnych karabinów. Już po wszystkim – myśœlą – zegnajcie piękne jezioro i błękitna wodo. Nigdy więcej już tu nie popływam, nigdy więcej nie przetnę twojej powierzchni delikatnym uderzeniem wiosła ani nie przemknę pod białymi żaglami. A jednak nie słychać żadnego płaczu, żadnej prośœby o litośœć – nieważne jak długa jest linia skazanych i jak młodzi ludzi się tam znajdują. Jeden z nich widzi odbicie swojej żony w wodzie po raz ostatni, inny przypomina sobie swoje dzieci bawiące się w piasku a inny młody człowiek, co dziwne, widzi oczyma wyobraźni obraz, który kochał wiele lat jak żaden inny: egzekucję jedenastu oficerów Schill’a. Na obrazie oni również stali w dwójkach skuci kajdankami tak jak on i inni więźniowie stoją tu dzisiaj. I decyduje on umrzeć tak jak umarli ci oficerowie; czy nie umiera on za Niemcy tak jak oni? Za te wspaniale Niemcy które kocha tak gorąco, dla których pracował całą młodośœć – teraz nie zobaczy swego ukochanego kraju ponownie, teraz może zrobić dla swej ojczyzny tylko jedno, może umrzeć honorową śœmiercią ..



Właśœnie pomyśœlał o honorowej śœmierci, powtarza sobie honorowej jak ta ukochanych oficerów Schill’a kiedy okropny dźwięk wystrzałów wybucha za jego plecami, spada na nich z tuzina ryczących karabinów a grad ołowiu spada na nich. Połowa ofiar upada od razu, ale po prawej chłopak wciąż stoi, sam, jego towarzysz leży martwy u jego boku, jedynie ręka jego wciąż sięga stojącego, przywiązana na zawsze kajdankami. I ten młody człowiek rozdziera koszulę lewą ręką, uderza się pi궜cią w pierśœ i w pozie sławnego porucznika von Wedell, krzyczy: „Heil Hitler … Heil Hitler … Heil Hitler…..” dopóki ogień strzelecki nie zbija go na ziemię.



Przy jego ostatnim krzyku ostrzał nagle się kończy. Czy ktośœ w końcu przyszedł, aby powstrzymać strzelających? Czy zbawca pojawił się w końcu? Niektórzy z umierających odwracają głowy i w zdumieniu widzą że żołnierze uciekają. Większośœć z nich długimi krokami ucieka za pawilony. Wielu w panice wskakuje w zarośœla. I w nagłej ciszy umierający widzą powód – wysoko nad nimi niemiecki samolot unosi się w powietrzu. Żołnierze ukryli się w strachu przed niemieckim bombardowaniem.



“Widzicie nas tam w górze?” Bezgłośœny płacz więźniów unosi się w niebo, “czy widzicie, co się dzieje waszym braciom tu na dole? Zrzućcie bomby, nawet jeśœli traficie nas

z nimi – podarujcie nam końcowy triumf utopienia ich w waszym ogniu ..”



Ale kilka ofiar nagle odzyskała całkowita jasnośœć. W desperacji szarpią kajdankami, które łączą ich nieubłaganie/nieugięcie z ciężkimi ciałami zabitych towarzyszy. Jeśœli nie wykorzystają tego momentu do ucieczki …. Ale koniec końców tylko sześœciu mężczyznom udaje się wykorzystać te chwile na ucieczkę. Jednemu z nich udaje się nawet siłą desperacji zdjąć kajdanki z nadgarstka martwego towarzysza. Pozostałych pięciu było nieskrępowanych i na szcz궜cie tylko lekko rannych. Ten, który uwolnił się od kajdanek, starszy mężczyzna

o imieniu Reinhardt, natychmiast pobiegł do wody i odpłynął niezauważony na trzcinową wyspę gdzie się ukrył a inny mężczyzna o imieniu Gruhl dotarł do jednego z pawilonów, gdzie ukrył się pod palami wspierającymi. Los dopadł jednak pozostałych czterech. Jeden

z nich był tak mocno ranny, że umarł wkrótce w jednej z łódek, do której udało mu się dostać niezauważonym. Pozostali zostają zastrzeleni jak króliki podczas ucieczki wzdłuż jeziora…



Niemiecki samolot jednak kontynuuje głośœną podróż po niebie. Pilot nie widział masakry z dużej wysokośœci i jak mógł zgadnąć, że działy się takie rzeczy! I tak Polacy wychodzą z ukrycia i jak pijani przemocą szaleńcy rzucają się na ostatnie ofiary – czy strach, który właśœnie przeżyli pozbawił ich zmysłów, czy ucieczka kilku ofiar rozłośœciła ich do białośœci? Teraz kilku bije ostatnich umierających Niemców końcówkami strzelb/karabinów

a nimi dźgają bagnetami upadłe ciała aż niektóre pokrywają się prawie 30 ranami kłutymi. Później zaciągają wszystkich 38 ludzi do doku, ciągną ich za ręce i nogi przez 60 metrów desek na zewnętrzny koniec pomostu i wrzucają ciała do głębokiego jeziora.



Ale, jako że ledwie połowa z ofiar nie żyje, podczas gdy większośœć jest „tylko” ranna

i wciąż próbuje uratować się odpływając, nowa seria ognia kieruje się w ich stronę. Niektórzy trzymają się słupów pomostu – wystrzały miażdżą ich palce a bagnety wbijane są w ich ramiona, – podczas gdy inni ostatnimi siłami dopływają do pobliskich łódek gdzie trzymają się burt podziurawionymi kulami dłońmi. Ich blade twarze, które nie wydają się już ludzkie po horrorze, które widzieli, służą za cel dopóki, również ci nieszcz궜nicy puszczają swoja ostatnią kotwicę i wpadają do wody odrzuceni uderzeniem pocisków. Przez długi czas, zakrwawione głowy unoszą się wśœród fal walcząc z wodą a błagające spojrzenia skierowane są na mostek ale ostrzał trwa dopóki ostatni z nich tonie w głębinach ..





Podpisy pod zdjęciami:

1. Nieznany mężczyzna, około 40 lat, jeden z grupy zamordowany nad jeziorem Jezuickim. Duży otwór wylotowy kuli śœwiadczy, że użyto karabinu/strzelby (rifle). Zamordowany mężczyzna był jedną z podgrup zamordowanych nad jeziorem – 12 mężczyzn, którzy byli związani linami do wiązania bydła.

2. Willie Heller, 19 lat. Jeden z zamordowanych nad jeziorem. 33 rany kłute sztyletami lub bagnetami. Strzałka wskazuje śœmiertelne uderzenie, które przerwało kręgosłup w odcinku szyjnym.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Kopiowanie wszelkich treści zawartych na forum bez zgody administracji i autorów tematów/postów zabronione!

Administracja forum nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy - są one własnością ich autorów.