Widze ciekawy temat a co do osiagniec-jezeli mozna to nazwac osiagnieciami to mam juz za soba zrobione samoloty m.in. p11,łos,wilk,meserschmit,mosquito,spitfire,karas i pare okretów burza ,błyskawica ,wilk,ussessex
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Sob 26 Kwi, 2008 23:37
No proszę,jednak ktoś jest Zapytałem w temacie,bo sam wychowałem się na takiej sztuce
Rarytasem w moich czasach były modele z firmy "Matchbox".Tak,tak - tej samej co resoraki robiła Tyle,że modele do sklejania to był majstersztyk.owoce sklejania tworzyły galerię na podsufitowej przestrzeni,gdzie układały się w przeróżnych pozach,symulując walki powietrzne na wędkarskiej żyłce rozpostarte Ehhh,to były czasy...Potem malowanie pokoju,pierwsze straty w sprzęcie...Później okres modeli kartonowych,głównie galeonów...I na koniec hardcore - statki w butelce!
Gdzieś pomiędzy miniaturki tężni (zarobkowo) i tak we krwi to się utrzymuje
Dziś tylko z powodu braku miejsca nie podtrzymuję gotowości bojowej
przyznam ze ostatnio z braku czasu zatrzymałem sie na pewnym etapie,ale czytajac o modelach podwieszonych pod sufitem na zyłce to dosłownie jak bym sam to napisał stosowałem te sama taktyke
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Nie 27 Kwi, 2008 00:25
No proszę .To była najlepsza technika pozwalająca na wyeksponowanie modeli a dodatkowo zabezpieczała je przed "awariami" typowych półkowców (modeli stojących na półkach:)
a gdy sie jeden połaczyło z drugim w odpowiedni sposób dawało to dobre"złudzenie" walki powietrznej,problem polegał tylko na tym i chyba najgorszy-odnosnie papierowych strasznie niszczył je kurz,i trudno było go usunac aby nic nie uszkodzic
Do dzis wiele starych modeli majacych juz nawet ok 10 lat lezy na szafie az strach ich ruszyc aby sie nie rozpadły ale zal ich wyrzucic jak przypomne sobie ile nocy nad nimi spedziłem
Witam po ogromnej przerwie. Na temat modeli lotniczych dokładnie w skali 1:72 to ja mam coś do powiedzenia i pokazania - samych Me 109 posiadam różnych wersji 18!!! różne firmy różne malowania i rózne armie posiadam me 109G czyli "Gustaw" w barwach armii Radzieckiej RLA- Russian Liberation Army czyli po stronie Niemiec w konflikcie. I tak dalej>>> w planach samoloty lufdwaffe w barwach i oznaczeniach z jednostek bombardujących Inowrocław.
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Nie 12 Paź, 2008 00:38
Oj ogromna! Przyznaję
Lopos, a coś możesz nam w tym miejscu zaprezentować? Foty? Z przyjemnością obejrzelibyśmy co nie co, więc jakbyś miał chęć to zapraszam do wrzucenia zdjęć i opisania co i jak na nich widać.
Lopos, a coś możesz nam w tym miejscu zaprezentować? Foty? Z przyjemnością obejrzelibyśmy co nie co, więc jakbyś miał chęć to zapraszam do wrzucenia zdjęć i opisania co i jak na nich widać.
Pozdrawiam.
Bardzo chętnie umieszczę zdjęcia jutro foty mam na swoim kompie również mam na forum PWM galeria modeli ukończonych pod loginem SOPOL73
Najnowsze ma w kolekcji tak zwane dzbanki czyli hamerykańskie P 47 Thunderbolt w tym jeden polskiego pilota Łanowskiego był to samolot w cieniu słynnego najlepszego Mustanga ale to dzbanki były wołami roboczymi nad niebem Europy po D-Day aż do Berlina 45.
Witam. Jakiś czas temu specjalizowałem się w modelach czołgów. Byłem członkiem klubu modelarskiego ''Popiel" w Kruszwicy u p. Bonesa. Mój PzKpfw ausf. II c zdobył kiedyś złoty, srebrny oraz brązowy medal. Niestety koleje losu taksię potoczyły, że potem była praca iniestety czasu zabrakło...
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Śro 30 Sty, 2013 03:01
K-hell, miło by było - nawet tak dla odświeżenia tematu, ale przede wszystkim dla podniesienia walorów estetycznych i nacieszenia oczu - byś wrzucił jakieś swoje dzieło, ku uciesze nas - oglądających
Kuzyn chyba o ile dobrze, kojarzę chodził na ul. Mieszka do pracowni modelarskiej, teraz tam chyba nic nie ma. Nawet coś wygrał w woj.
Jak się wyleczył z tego zasypał mnie Małymi Modelarzami, ale jedyne na co było mnie stać to sam kadłub Bismarcka bez góry, za to miał z 1,2 m
Witam
z ciekawością czyta się takie wspomnienia. Był czas, nie było komputerów, robiło się modele itp. Podrzucę tutaj fotkę okrętu Gryf z Małego Modelarza gdzieś z 1967r. Zrobiłem go zwyzcajnie w latach 70tych. I był taki sobie przeciętny, w wersji stołowej. W latach 90tych postanowiłem go odświeżyć.
Klejony Butakolem łatwo się rozkleiło. Przemalowałem, podracowałem i na nowo okleiłem szkielet. Korzystałem z fotografii archiwalnych. I wyszedł całkiem porządny model redukcyjny 1/200. I pomyśleć że to Mały Modelarz. Oczywiście część detali zriobionych samodzielnie, nie z kartonu, to już sposoby i sposobiki.
Z doświadczenia wiem, że najbardziej cieszą mniejsze rzeczy poniżej 90 cm długości. Olbrzymy są trudne w przechowywaniu, odkurzaniu. Jeśli ma pływać, musi być duży. Ale teraz na to nie ma nikt czasu.
Się dorzucam z ogólnym widokiem większego fragmentu mojej kolekcji.
Zestaw różnistych różności w przeróżnych skalach. 8)
Znaczna część ukończona, ale jest trochę takich, które czekają na finał ...
... plus moje pchły najmniejsze, szpilką malowane ;P
_________________ Z wyrazami - WERTTREW
------------------------------
www.werttrew.fora.pl
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Pią 25 Paź, 2013 09:23
Śmiało można pozazdrościć Tobie tej kolekcji i możliwości realizowania pasji!
Jest co odkurzać
Niestety, ja niczym nie mogę się w tym dziele pochwalić
Czasy świetności sklejanych modeli dawno minęły (za dużo ich nie było, bo to trochę inne czasy, przeprowadzki zrobiły swoje, potem kres statków w butelkach - rozdane jako prezenty ).
Dziś jedynie co sklejam to zabawki człowieczka, który każdorazowo jak coś ulegnie destrukcji mówi "tata naprawi"
Może jakbyś kiedyś miał wolniejsze moce przerobowe (dłuuugie zimowe wieczory - choć to wcale nie oznacza zwolnienia obrotów ) to co nie co przybliżysz nam z tych półeczek? (sugerowałbym zacząć od "czarnych krzyży" )
Szpilkowce wdzięczne i pomysłowe. To ze statków?
No cóż gdyby nie to, że szafka jest zamykana to prawdopodobnie przy odkurzaniu bym oszalał. A te modele to zbieraka z jakiś 20 lat, jak widac i ja nie mam czasu nawet na wykończenie niektórych (nie mówiąc już o tych kilkunastu pudłach z dziewiczymi modelami na palaczu ... ;P ). Może jak kiedyś znajdę chwile to przybliżę modeliki, ale teraz nie obiecam kiedy. "Pchły" to faktycznie modeliki z serii okrętowych.
_________________ Z wyrazami - WERTTREW
------------------------------
www.werttrew.fora.pl
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Pią 25 Paź, 2013 09:50
He, he, he... "Syndrom zaległości" - tak nazywam to wciąż rozrastające się schorzenie jakie nam (pasjonatom wszelakim) doskwiera
Ono nigdy się nie skończy, a my łudzimy się, że nadrobimy zaległości.
Fakt nadrabiamy część, podczas gdy w tym czasie rosną następne.
I tak błędne koło zatacza kręgi niczym perpetuum mobile
(no,ale to jedna z nielicznych pozytywnych "chorób" )
Jak w temacie.Są tacy wśród nas?Może jakieś osiągnięcia w tej materii?Tak tylko pytam
Jakieś osiągnięcia mam. Tak odpowiadam.
_________________ Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach