Artykuł ciekawy, widzę obok sondę z pytaniem- czy udany zamach na Hitlera znieniłby bieg wojny moim zdaniem NIE, gdyż był to już zbliżający sie kres wojny, po drugie władzę przejąłby Himmler. Co prawda planowali w Wilczym Szańcu zamach na ich dwoje. Wojna i tak dobiegała końca wojska niemieckie, włoskie powoli zaczęły kapitulować.
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Wto 31 Mar, 2009 00:03
Część z nich wykreowana dla podniesienia dramaturgi i "wybraństwa" Wodza... Czysty marketing polityczny, taki "PR" tamtych czasów.
Następnie kwestie spiskowych teorii się włączają... a mianowicie jakie mamy gwarancje, czy któryś nie był na tyle skuteczny, by móc podmienić osobę na sobowtóra...
Ponoć Hitler wierzył w opaczność bożą , występował sam na scenie politycznej, nie potrzebował Doppelgänger'a;)
Materiały jakiimi dziś się posługujemy wskazują na to, że mial poprostu niesamowite szczęscie. Były zamachy na Hitlera nawet samobójcze, On zaś zawsze "zdążył" na czas się ewakuować - a to skńczył wcześniej przemówienie, a to wyczuł nerwową sytuację w pomieszczeniu i wychodził.
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Wto 31 Mar, 2009 01:58
Wiara wiarą- każdego indywidualna sprawa w co, natomiast kwestie teatralnej sceny i realizowanych na niej scenariuszy są nieodzownym elementem każdego okresu w dziejach, w historii, stąd też mój dystans i sceptycyzm do "oczywistości". Pozory mylą... Niemalże w myśl słów zawartych w moim podpisie... "nie wierz wszystkiemu co zobaczysz...". Trochę jakbyśmy byli na spektaklach iluzjonistycznych mających miejsce każdego dnia, poddawani manipulacjom, sugestiom... Dystans i zdrowy rozsądek - zachowanie tych stanów - choć częstokroć nie łatwe - daje pewien komfort... Paranoiczne? Być może, ale również mniej toksyczne niż ogólno przyjęty owczy pęd,czy inny syndrom stada...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach