Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Wto 29 Lip, 2008 00:25 Stare napisy i reklamy na ulicach miasta
Pomijając kwestię ogromu naszego sąsiada, ujmowanego pod względem zarówno obszarowym jak i ludnościowym, należy przywołać, że "Śladów przeszłości" również nie mało posiada na swych ulicach. Mam nadzieję, że ów temat zachęci co niektórych do ich uwieczniania podczas pobytów w studenckim mieście "Gadżetów" wszelakich na swoich odkrywców czeka co nie miara, zatem... aparaty w dłoń i do dzieła!
Na początek "klasyka" - Bromberg...
Prawda, że niesamowite! (to rzecz jasna pytanie retoryczne )
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Wto 29 Lip, 2008 00:35 Stare napisy i reklamy...
...na ulicach miast i miasteczek - tak brzmi pełna nazwa tego wątku.
Zachęcam wszystkich do wyszukiwania takich smaczków w różnych miastach, miasteczkach czy wsiach, nie tylko z regionu, ale również z miejsc gdzie się pojawiacie, które przemierzacie podczas swoich wyjazdów.
Przykładem niech będzie miejscowość, (której w tym poście jeszcze nie ujawnię, niech będzie swego rodzaju zagadką ), w której sami mieszkańcy przechodząc codziennie nie widzą tego co widać, choć patrzą... Patrzeć, a widzieć to zasadnicza różnica...
Nie wiem gdzie to, ale pełno takich napisów jest na stacjach kolejowych Na trasie Inowrocław - Poznań to dla mnie bardziej widoczne są niemieckie nazwy miejscowości, niż Polski odpowiedniki
Dziś w nocy jechałem od strony Piły do Bdg. ... teraz nie chce skłamać,
patrzę na Zumi i tory i ... albo początek Zygmunta Augusta albo węzeł na Grunwaldzkiej ... w każdym bądź razie piękny napis chyba Galeren ... jeśli ktoś wie o co chodzi, niech wklei, bo z pociągu jakoś czasu nie miałem
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Wto 26 Sie, 2008 14:27
Sehr Gut Arbeit!
Wspaniały gotyk, rewelacyjny stan i czytelność "piekarni"
Meseritz skrywa pewnie jeszcze nie jeden napis! Sister, polowanie trwa - kontynuuj Dzięki za materiał
Aha, przy okazji... Kiedyś, przed wojną stał pomnik Cesarza Wilhelma na koniu... Zawędrował on do Was z... Bydgoszczy! I tu nasunęła mi się pewna analogia, czy być może nie jest on podobny do tego, który swedgo czasu stał w Inowrocławiu? Przeprowadźmy małe dochodzenie, ok? Ale do tego będzie potrzebny materiał od Ciebie. Jak masz możliwość, to rozejrzyj się za widokiem z utrwalonym pomnikiem
Takich sladow jest szczesliwie jeszcze sporo, ja dokladam do kupki cos z Krotoszyna, DAF lub RAD ale to chyba nie ma wiekszego znaczenia. Swoja droga czy zostaly w Inie jakies LSR na murach lub same strzalki do nich?
Niestety nie wiem, budynek przy trasie przelotowej do Wroclawia, szczerze mowiac mocno dalem "po heblach" jak zobaczylem to znajome kolko. Dorzucam dodatkowy fotos.
Dołączył: 20 Mar 2006 Posty: 10273 Skąd: Piękny kraj!
Wysłany: Sob 20 Gru, 2008 00:24
Fajne! Slash, warto "powielać schematy"... m.in. dlatego, że służy to udokumentowaniu, zachowaniu przed cichym odejściem w niepamięć... Wystarczy jeden remont elewacji i ślad ginie... Foć, każdy niech foci... Kiedyś będą te zdjęcia pamiątkami A dziś możemy przynajmniej pooglądać.
Również im się kłaniam, ale niestety i w Twierdzy nie wszyscy zachowali zdrowy rozsądek do tego stopnia, że budynki potynkowali. Dobrze, że to są wyjątki :-). Ale dla przykładu jakiś "kretyn" kazał na forcie III, koszary w środku wymalować białą farbą, a tam w poternie jest mnóstwo napisów więźniów, którzy przebywali w obozie.
:roll: Ale takich kretynów właśnie nie pozdrawiam.
He, he dobrze im tak, może któryś z nich te nasze teksty przeczyta i się zastanowi jaką głupotę kiedyś palnął. Chociaż wątpię, bo jak ktoś ma takie pomysły, to nie ma mózgu, więc jest mało prawdopodobne żeby mu rozumu przybyło.
Również im się kłaniam, ale niestety i w Twierdzy nie wszyscy zachowali zdrowy rozsądek do tego stopnia, że budynki potynkowali. Dobrze, że to są wyjątki :-). Ale dla przykładu jakiś "kretyn" kazał na forcie III, koszary w środku wymalować białą farbą, a tam w poternie jest mnóstwo napisów więźniów, którzy przebywali w obozie.
Skoro jesteś tak jednostronnie ukierunkowana i nie widzisz drugiego dna tematu, to Ci powiem, że zawsze ono występuje i można w nim odnaleźć jakieś przekłamania. Nie czekam na odpowiedz w tym temacie, bo wyjdzie, że off topy, wypisuję. Odszedł jeden "anioł stróż", który mnie pilnował, doszedł drugi, więc jeśli masz ochotę na dyskusję, to tylko, na PW, chociaż nie wydaje mi się ona potrzebna.
[EDIT by ADMIN] Wypisujesz Offy za Offami. Podziwiam tylko adresatów za cierpliwość, bo mnie się kończy
Kamienica z napisem w języku rosyjskim jest zbyt "świeża" ciekawe, że tynk i farba prawie nie naruszone przetrwały ponad 100 lat? Dla mnie to malunki zrobione współczesnie pod jakiś film
Chyba, że do dawne napisy reklamowe malowano farbą zawierającą bitum lub asfalt (nie mylić tym z jezdni) wtedy taki napis po jakimś czasie nawet zamalowany wylezie spod każdej warstwy farby czy tynku
Szyld wynaleziono w starożytności w krajach zamieszkałych przez społeczeństwa posiadające warstwy. Za prototyp szyldu należy uznać znalezione w ruinach Pompei /I w. p Chr./ tablice z terakoty z płaskorzeźbami przedstawiającymi szereg szynek – symbol masarni, rzeźbę kozy -I symbol używany przez sprzedawcę mleka oraz napisy wyryte w murze lub namalowane na ścianie czarną albo czerwoną farbą.
Za prawzór dzisiejszego szyldu uważa się średniowieczne godło rzemieślnika, które dla nie umiejących przeważnie czytać i pisać ówczesnych ludzi oraz dla cudzoziemców było zrozumiałym znakiem.Początkowo rzemieślnicy wywieszali na zewnątrz swego zakładu jeden ze swoich wyrobów. Np. koło oznaczało kołodzieja, beczka – bednarza, garnek – garncarza. Następnie z racji wygody czy też z powodu możliwości ukradzenia cennego towaru zaczęto stosować godła: malowane na tablicy, wyrzeźbione w ciosie lub też wykonane z metalu w postaci wywieszki ulicznej.
Godło szewca to metalowy but, godło ślusarza – klucz, godło fryzjera – symbol miski w postaci miedzianego talerza. Dawne piękne godła rzemieślników znajdują się w muzeach. Natomiast w niektórych staromiejskich dzielnicach, m.in. w Warszawie, zostały odtworzone według dawnych wzorów.
Z czasem godła rzemieślników zaczęto zastępować znakami firmowymi. A następnie w miarę rozwoju handlu detalicznego zaczęto stosować szyldy. Na przełomie XVII i XVIII w. sklepy na ogół posiadały już szyldy, na których umieszczano malowidła mówiące o charakterze lokalu lub napisy: np. "Kram pod rakiem" czy sklep "Pod murzynkiem".
Następnym etapem dziejów szyldu było zastąpienie szyldu bezimiennego firmowym, na którym obok znaku oraz napisu umieszczano nazwisko kupca lub rzemieślnika. Napisów używano coraz częściej w miarę upowszechniania się znajomości czytania i pisania wśród ewentualnych klientów. Jednak obok napisów przez dłuższy czas umieszczano na szyldach również rysunki towarów, by przyciągnąć rzesze niepiśmiennych nabywców. Rysunki owe przedstawiały wiernie wygląd reklamowanego wyrobu (np. głowa cukru, pieczywo, wędliny), bądź też były znakiem firmowym. Powszechne stosowanie nazwisk na szyldach związane było z poprawą pozycji społecznej rzemieślników oraz kupców, co nastąpiło dopiero w czasach nowożytnych.
W XIX w. na skutek fundamentalnych przemian gospodarczych (powstanie przemysłu) wzrosła zarówno produkcja jak i podaż towarów. Szybko zwiększająca się podaż towarów spowodowała powstanie konkurencji i walkę o rynek zbytu. W walce owej skuteczną bronią stała się reklama.
Podstawową formą reklamy był szyld sklepu – swego rodzaju bilet wizytowy zakładu przemysłowego i handlowego. Przypominał on przechodniom o istnieniu firmy, o rodzaju jej działalności a ponadto zawierał wiadomości o miejscu, w którym się znajduje, nazwisko właściciela a nawet datę założenia zakładu, dane o medalach otrzymanych na wystawach itp. W sumie przyczyniał się do tworzenia renomy danej firmy. W wielu krajach wprowadzono obowiązek wywieszania szyldu na zewnątrz budynku, w którym znajdował się sklep, skład hurtowy, zajazd, szynk, apteka czy też zakład przemysłowy lub rzemieślniczy. Treść napisów na szyldach, szczególnie reklamowych, nie zawsze zawierała prawdziwe wiadomości. Zatem w trosce o uczciwość i dobre obyczaje w wielu krajach, nie wyłączając Polski wprowadzono nadzór policyjny.
Powszechne stosowanie szyldów zarówno przez handel (sklepy), jak i przemysł (reklama produkowanych towarów, szczególnie masowego użytku) stało się przyczyną wzbogacenia ich form plastycznych oraz doskonalenia wykonania technicznego. Najbogatsi kupcy starali się o to, aby ich szyldy były duże i wykonane artystycznie. Korzystali nawet z usług ówczesnych sławnych malarzy. Miało to świadczyć o ich pozycji społecznej oraz zamożności. Od wykonawców szyldów domagali się niepowtarzalnej koncepcji graficznej oraz stosowania drogich materiałów. Często kupca nie zadowalał szyld malowany wyłącznie farbami na frontonie budynku czy też na płaszczyźnie metalowej lub szklanej, lecz domagał się on napisów z liter plastycznych (reliefowych) przymocowanych do tła szyldu lub fasady sklepu. Litery owe tłoczone były z blachy mosiężnej, oczyszczonej do połysku. Były też wykonywane ze szkła o podłożu złoconym. I albo były umocowane na szybie okna wystawy, albo na drzwiach wejściowych do sklepu. Piękne napisy miały dodawać splendoru zakładowi oraz jego właścicielowi. Do wykonywania napisów na szyldach stosowano pisma jedno i dwuelementowe zbliżone do używanych wówczas w drukarstwie czcionek o różnych krojach, takich jak antykwa, egipcjena, grotesk, a także modne wówczas pisma o formach liter niekiedy zbyt fantazyjnych i nie zawsze łatwych do odczytania. Poza tym powszechnie stosowano różnego rodzaju pisma ozdobne, których litery były konturowane, cieniowane bądź też uzupełniane cienkimi liniami w postaci zygzaków, wężyków itp. Były one też często ozdabiane innymi elementami dekoracyjnymi, dzięki czemu namalowane litery miały niekiedy formę do złudzenia przypominającą litery plastyczne reliefowe. Oprócz tego na szyldach oraz w napisach reklamowych stosowano różnego rodzaju znaki graficzne ułatwiające zrozumienie ich treści, a także potęgujące oddziaływanie reklamy. Najczęściej stosowane to: linia podkreślająca lub oddzielająca część tekstu (podkreślone lub oddzielone zdanie bądź wyodrębnione słowo), ręka z wysuniętym palcem wskazującym albo strzałka pod napisem wskazująca kierunek, np. wejście do sklepu albo magazynu znajdującego się w podwórzu. Różnego rodzaju obwódki i ramki zazwyczaj stanowiły element wykończenia obrzeża szyldu. Owe bogato zdobione szyldy oraz umieszczane na ścianach napisy, a także obrazy przedstawiające towary, przetrwały do pierwszych dziesiątków XX w. Później w wielkich miastach pojawiły się szyldy świetlne oraz neony nadające ulicom wielkomiejski – wzorowany na miastach Europy Zachodniej – charakter. Na początku XX w. z rzemiosła malarskiego i lakierniczego wyodrębniły się stopniowo nowe specjalności: malarstwo szyldów, wyrób reklam świetlnych, emaliernie i wytłaczarnie szyldów metalowych, wyrób liter oraz godeł reliefowych itp. Wzrosła również liczba zakładów zajmujących się wytwarzaniem owych dóbr.
Autorytet wykonawcy szyldów również wzrósł. Ze skromnego malarza przeistoczył się on w przedsiębiorcę wykonującego urządzenia reklamowe. Z czasem owe zakłady zaczęły współpracować z wybitnymi artystami, m.in. z grafikami oraz z architektami. Szyldziarstwo przestało być zatem zwykłym rzemiosłem, a stało się rzemiosłem artystycznym. Współpraca rzemieślnika i artysty stała się koniecznością ze względu na ambicje zleceniodawcy. Dla dawnego kupca czy też przemysłowca liczył się nie tylko zysk, ale i poziom jego służby na rzecz społeczeństwa!
W Polsce przedwojennej we wszystkich większych miastach istniały zakłady rzemieślnicze wytwarzające szyldy oraz reklamy sklepowe. Mało natomiast było przedsiębiorstw o wąskiej specjalizacji, np. wytłaczarni szyldów reklamowych z blachy, czy też szyldów emaliowanych itp.
Duże zasługi dla podniesienia poziomu artystycznego szyldów mieli architekci zajmujący się architekturą reklamową, np. J. Mucharski, artyści graficy reklamowi, m.in. T. Gronowski oraz T. Kryszak. A także zakłady rzemieślnicze wykonujące szyldy, m.in. J. Leszczyński, L. Przybytkowski, E. Legierko, K. Bazarnik w Warszawie. W Krakowie był to zakład T. Laszkiewicza.
Zakład Bazarnika przetrwał do dnia dzisiejszego, tyle że zajmuje się głównie działalnością handlową, a wyrób szyldów tyle że - luksusowych metalowych i emaliowanych - zlecił podwykonawcom.
Okres okupacji niemieckiej przerwały tylko niektóre pracownie szyldów. Ale i te zakłady w większości znikły, ponieważ utraciły klientów. Władze komunistyczne zlikwidowały prawie całkowicie prywatny handel i pozostawiły nieliczne zakłady rzemieślnicze. Utworzono za to państwowe zakłady usług reklamowych, które na ogół nie wytwarzały szyldów, lecz różnego rodzaju napisy reklamowe propagujące towary przedsiębiorstw państwowych. Poziom owych wyrobów był niestety mizerny. Od 1955 r. miejsce szyldów w większych miastach zaczęły zajmować neony.
Piękne szyldy wykonane artystycznie składały się na niepowtarzalny charakter danego miasta, dodając mu uroku . Obok nich były też rzeczy nijakie lub kicze będące udziałem biednych przedsiębiorców. Niestety w niniejszym artykule nie uwzględniono szyldów zakładów gastronomicznych – restauracji, kawiarni, gospód czy też karczem, gdyż nie ma na ten temat żadnych opracowań. Rzecz wymaga gruntownych poszukiwań w dawnych czasopismach, w albumach polskiego malarstwa, w muzeach zawierających pejzaże dawnych miast oraz miasteczek, w licznych różnego rodzaju wspomnieniach. Praca, na której oparł się niżej podpisany, jest niestety jedynym dziełkiem zajmującym się tak ważna materią.
Oprac. A. Nowkuński
Na podstawie pracy Jana Wojeńskiego. Szyldy i reklamy sklepowe. Warszawa 1969
Czy coś wiadomo jak stary jest to napis. Napis zachował się w b.dobrym stanie. No i ten czterocyfrowy nr.telefonu.
Na ceglanej ścianie kamienicy, która mieści się na ulicy Chrobrego 11 do dziś pozostał szyld (reklama) fabryki:
FABRYKA OBUWIA ,,MINERWA" TELEFON 1173
Spółka zawiązana przez Józefa Tucholskiego oraz Bernarda Sigurskiego zaczęła działać w 1922 roku.
W 1937 roku Józef Tucholski stał się wyłącznym właścicielem zakładu i zaczął jego rozbudowę do wybuchu wojny bo we wrześniu 1939 roku fabryka przeszła pod zarząd niemiecki.
,,Minerwa" w przedwojennej Bydgoszczy dobrze prosperowała, była firmą średniej wielkości gdzie produkowano 400 par butów dziennie.
Po wojnie fabrykę szybko przejęło Zjednoczenie Przemysłu Skórzanego. ( Fabryczkę "Minerwa" włączono w skład znacjonalizowanych w tym czasie, potężnych zakładów skórzanych "Leo"zaś później przemianowane zostały na "Kobrę" i pod tą nazwą działały aż do bankructwa w latach 90). Do 1955 roku ,,Minerwa" produkowała buty.
Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o napoje wyskokowe. 8) W tym przypadku dość niskoprocentowe. Berliner Weisse to marka niskoalkoholowego jasnego piwa pszenicznego nazywanego czasami "Szampanem Północy". Zdjęcie jest jak mniemam z ulicy Strumykowej, zlokalizowane przy wejściu do piwniczki, w której zapewne można było delektować się tym trunkiem (za czasów mojej wcześniejszej młodości był tam sklep zoologiczny, teraz nie wiem co się tam mieści, bo rzadko bywam).
Wysłany: Pią 25 Paź, 2013 12:37 Warszawa rozminowana.
Wbrew pozorom ilość napisów z 1945 roku, mówiących o rozminowaniu budynków w Warszawie jest do dziś dość spora. Jest kilka ukrytych za szybkami z pleksi i te mają szansę na przeżycie. Kilka odeszło do przeszłości, ale większość nie znalazła jeszcze "mecenasa", który by je zabezpieczył.
Poniżej kilka przykładów takich napisów na jakie udało mi i moim kolegom się natknąć błądząc po naszym mieście.
"Szablonik" z ul. Litewskiej:
Jeden z bardziej znanych z ul. Wawelskiej:
Ulica Grójecka:
Te resztki napisu stały się sensownie widoczne dopiero po zastosowaniu obróbki graficznej, ale kolega wypatrzył to miejsce "gołym okiem"!
Dom rozminowany, jak cholera! Wychodzi też data, ale niestety jest raczej ciężka do odcyfrowania.
_________________ Z wyrazami - WERTTREW
------------------------------
www.werttrew.fora.pl
A to ja pojadę cyrylicą.
Penetrując sobie kilka lat temu pozostałości po dworach i pałacach na Mazowszu trafiłem w okolicach Grodziska Maz. na taki oto napis na jednym z budynków stanowiących zaplecze gospodarskie pewnego pałacu. Ten napis o piasku do gaszenia pożaru to robota sowieckich żołnierzy, którzy stacjonowali tu po "wyjeździe" Niemców.
_________________ Z wyrazami - WERTTREW
------------------------------
www.werttrew.fora.pl
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach